wtorek, 1 marca 2016

Art is a disaster

 "Drzwi, potraktowane z kopa, rąbnęły o ścianę, aż podskoczyłam. Tradycyjnie najpierw zobaczyłam podeszwę sandała, w których nosił się Deidara, a dopiero potem jego wykrzywioną wściekłością mordę.
– Mogłabyś, z łaski swojej, wytłumaczyć temu cwelowi… – urwał tak nagle, jak nagle wtargnął w moje życie z tą wypowiedzią. Przez chwilę patrzył na mnie osłupiałym wzrokiem, a ta połowa twarzy, która była widoczna spod blond grzywy, czerwieniała w najlepsze.– Sorry. Nie wiedziałem, że jesteś zajęta. Przyjdę później – burknął dla odmiany i pociągnął za sobą klamkę. Drzwi znowu trzasnęły, a ja znowu podskoczyłam na krześle. Wzniosłam ręce do nieba z niemym pytaniem, czym, u diabła, jestem niby zajęta Nie dane mi się było nad tym zastanowić, gdyż rozległo się pukanie do drzwi.
– Coś ty mu zrobiłaaaaha… – Hidan otworzył drzwi szerzej. - O to chodzi.
– Zakładam, że to ty jesteś tym cwelem, na którego próbował się poskarżyć nasz mały artysta – mruknęłam. – Przyznasz się, co zrobiłeś, czy musze wynająć ANBU, żeby przeprowadzili dochodzenie?
– Przecież ty jesteś z ANBU. Wiec mozesz rozpoczynać śledztwo natychmiast, o ile zamierzasz mnie do niego rozebrać.
– Przecież ty i tak wiecznie łazisz półnago."
Blog będzie utrzymany w lekkim, rozrywkowym klimacie, może lekko doprawiony mieszanką powagi, okraszony sporą dawką retro. Jeśli próbka posmakowała, wpadnij po dokładkę ;)
Autor: Wilczy
Status: Trwające